W wyniku interesującego eksperymentu przeprowadzonego przez włoskiego studenta egipskiego pochodzenia po raz kolejny zdobyliśmy dowody na poparcie tezy, że niektóre kultury są bardzie otwarte od innych. Skojarzenia i wnioskowania dotyczące czyjejś osobowości – na podstawie ubioru – okazują się groteskowe.

Hamdy Mahisen założył tradycyjne arabskie ubranie, wziął pod rękę egzemplarz Qur’anu i trzymając w dłoni muzułmański różaniec przechadzał się przez pięć godzin ulicami Mediolanu. Okazało się, że przyciągnął w ten sposób uwagę wielu zszokowanych przechodniów, z których wielu obdarzyło go obelgami i starało się go upokorzyć.

Ktoś rzucił „talibańskie g…”. Jedna z kobiet – matka z wózkiem – po zauważeniu mężczyzny szybko odwróciła się i ruszyła w przeciwnym kierunku, krzycząc „talibowie!”. Reakcjom tego rodzaju z pewnością sprzyja rozprzestrzenianie w środkach masowego przekazu wieści o libijskich zwolennikach „państwa islamskiego” czyhających „tuż u granic Rzymu” (nawiązanie do tragicznych losów uchodźców z Afryki, którzy docierają do północnych wybrzeży Morza Śródziemnego). Swoją niechęć wobec „odmieńca” wyrażali szczególnie młodzi ludzie, którzy wytykali go palcem i głośno śmiali się z niego, komentując jego wygląd. Szybko nadano mu pseudonim – „imam” – który również wywoływał salwy śmiechu. Oczywiście nie obyło się bez bardziej „poważnych” reakcji – niektórzy okazywali swoje przerażanie z powodu „natknięcia się na ISIS”. Zastanawiano się: „Patrz, pod ręką trzyma Koran, ciekawe, czy jego tunika skrywa spluwę”.

Źródło: www.independent.co.uk