Dnia 12 stycznia miała miejsce rekordowa pod względem liczby uczestników demonstracja Pegidy. W kolejnym antymuzułmańskim spektaklu nienawiści wzięło udział 25 tys. uczestników. Niestety, nie był to jedyny złowróżbny sukces organizacyjny związany z ostatnim „poniedziałkowym marszem”.

Kanclerz Angela Merkel zaznaczyła przed demonstracją – nakłaniając Niemców do zignorowania apelu ekstremistów wzywających do uczestnictwa w niej – że „islam należy do Niemiec”. Zapowiedziała również, że weźmie udział w marszu przeciwko skrajnej prawicy planowanemu na 13 stycznia w Berlinie. W ten sposób naraziła się propagandzistom Pegidy – jednym z antyislamskich emblematów, które przygotowali oni na swoją imprezę, był ten przedstawiający kanclerz z muzułmańskim nakryciem głowy i hasłem: „Pani Merkel, lud jest tutaj!”. Uzupełniły one „zestaw obowiązkowy” przesłań, takich jak: „Zwalczaj islamizację, powstrzymaj potop obcokrajowców”, „Koniec z multikulturalizmem. Niemcy pozostaną moją ojczyzną”. Oczywiście nie mogło obyć się bez oportunistycznych nawiązań do ostatnich zamachów w Paryżu. Na niektórych transparentach można było przeczytać: „Nie zabiją naszej wolności”, oprócz słynnego już „Je suis Charlie”. Warto przy tej okazji podkreślić, że redakcja „Charlie Hebdo” zdecydowanie odcięła się od akcji Pegidy i potępiła wykorzystanie w jej ramach tragedii, która miała miejsce kilka dni temu.

Niestety, intencje i przekaz organizatorów zostały zaaprobowane przez wielu uczestników; 70-letnia Juta Starke stwierdziła, że zamachy takie jak ten paryski mogą mieć miejsce wszędzie, ponieważ „taki jest islam, to jest polityczna ideologia islamu”. Stało się tak pomimo wielu próśb polityków, którzy wzywali Pegidę do odwołania ostatniej imprezy. Minister Sprawiedliwości Heiko Maas podkreślił: „Niesmaczne jest to, w jaki sposób ci, którzy stoją za organizacją tych protestów, próbują wykorzystać przerażającą zbrodnię z Paryża”. Ale przecież patrioci-ekstremiści nie mogli pominąć tak znakomitej okazji do straszenia islamem w celu wywołania poczucia „jedności ludu” i „solidarności z ofiarami terroru”…

Jednocześnie Pegida odnotowała kolejne sukcesy związane ze swoją działalnością. W ten sam poniedziałek w Lipsku odbył się pierwszy marsz Legidy – siostrzanej organizacji (w tym przypadku z „islamizacją Europy” walczą nie „patrioci europejscy”, ale miasto J.S. Bacha). Jednocześnie udało się eksportować misję za granicę – do Oslo, gdzie również 12 stycznia w imię protestu wobec „zagrożenia muzułmańskiego” zebrało się… 200 osób (skromne początki, ale podobnie było w przypadku oryginalnej Pegidy). Również w Szwajcarii i Austrii trwa mobilizacja zdecydowanych do przeprowadzenia podobnych demonstracji. Jednocześnie Pegida ma poparcie właściwie wszystkich europejskich ruchów skrajnie prawicowych.

Zamachy w Paryżu wzmogły obecną falę ksenofobii i postaw (oraz konkretnych działań) antymuzułmańskich. Sukcesom Pegidy pomógł również prawdopodobnie atak przeprowadzony 12 stycznia na siedzibę czasopisma „Hamburger Morgenspost”, która przedrukowała karykatury Proroka Muhammada. Karykatury te miały zresztą pojawić się początkowo również na transparentach demonstracji Legidy. Władze Lipska najpierw zakazały tego, ale potem anulowały swoją decyzję.

Źródła: www.bbc.co.uk, www.dailysabah.comwww.dailysabah.com, www.hurriyetdailynews.com