Jak przedstawia się w praktyce funkcjonowanie logiki islamofobii instytucjonalnej opisywanej przez nas przy okazji relacji z niedawnej konferencji na ten temat? Jak zwraca uwagę jeden z komentatorów, jako przypadek kliniczny-medyczny należy tratować poszczególne działania Janusza Korwin-Mikkego, słynnego polskiego eurosceptyka, który „próbuje od środka rozsadzić Unię Europejską”, pobierając od niej pieniądze, podobnie jak swego czasu miała rzekomo czynić słynna grupa Sex Pistols z kapitalizmem i wytwórnią EMI.

Jednak taka interpretacja oznacza lekceważenie głębszego problemu, na który zwraca uwagę koncepcja instytucjonalnego charakteru przekonań i postaw rasistowskich. Kilka dni po zamachach we Francji Korwin-Mikke zabrał głos podczas dyskusji w Parlamencie Europejskim. W poniedziałek, 12 stycznia, gdy europarlamentarzyści czcili pamięć ofiar, na ekranie swojego laptopa zaprezentował publicznie duży napis: „Nie jestem Charlie. Jestem za karą śmierci”. Tę swoją „błyskotliwą” myśl rozwinął następnego dnia w trakcie debaty z przewodniczącym Rady Europejskiej, Donaldem Tuskiem: „Powinniśmy wprowadzić znowu karę śmierci. Nie wygramy wojny, kiedy oni nas zabijają, a my nie możemy ich zabić. Jeżeli mamy przetrwać, to powinniśmy odrzucić całe acquis, wszystkie przepisy europejskie. Dlatego też uważam, że Unię Europejską należy zniszczyć”. Problem tego rodzaju odgórnej, instytucjonalnej islamofobii polega na tworzeniu i dystrybucji przekazu nienawiści, który zwykle nie jest obecny wśród tych, do których jest kierowany. Świadczy o tym np. reakcja mieszkańców Szczecina na islamofobiczne hasła, które pojawiły się bilbordach w tym mieście – większość z nich, pytana przez redaktora lokalnej rozgłośni, potępiła tego rodzaju prowokacje, twierdząc np., że w każdej religii można znaleźć radykałów i fanatyków. Tego rodzaju zdroworozsądkowe podejście ewidentnie nie podoba się ideologom, doktrynerom takim jak J.K-M – polaryzacja społeczeństwa wydaje się dla nich korzystniejsza politycznie…

Źródło: www.tvp.info