Ciężko uzbrojeni mężczyźni wykrzykujący „islamistyczne” hasła zaatakowali w środę rano, 7 stycznia bieżącego roku, siedzibę satyrycznego czasopisma „Charlie Hebdo” w Paryżu, zabijając co najmniej 12 osób. Był to najkrwawszy od 50 lat zamach przeprowadzony we Francji.

Policja rozpoczęła zakrojony na szeroką skalę pościg za przestępcami, którzy zbiegli z miejsca zdarzenia ukradzionym samochodem, tratując przypadkowych przechodniów i strzelając do funkcjonariuszy policji. Według świadków sprawcy – uzbrojeni w karabiny Kałasznikow oraz wyrzutnię rakiet – w czasie zamachu krzyczeli m.in.: „Prorok został pomszczony” oraz „Allahu Akbar”. Wśród ofiar śmiertelnych jest dwóch policjantów. Cztery inne osoby zostały ciężko ranne. Stolica Francji została objęta po ataku najwyższym stopniem ostrzeżenia antyterrorystycznego.

Celem ataku była redakcja satyrycznego tygodnika „Cherlie Hebdo”, który zasłynął m.in. z kontrowersji wokół publikacji karykatur Proroka Muhammada w 2006 roku (przedrukowanych z duńskiego dziennika „Jyllands-Posten”). Został on przeprowadzony w czasie, gdy we Francji i innych państwach Europy toczą się poważne debaty na temat konsekwencji wojen w Iraku i Syrii. Prezydent Francois Hollande, który pojawił się szybko na miejscu strzelaniny stwierdził, że była ona aktem barbarzyńskiego terroru wymierzonym w instytucję wolności słowa. Hollande wezwał Francuzów do „narodowego pojednania”, dodając, że w ostatnich tygodniach udaremnionych zostało kilka innych prób ataków terrorystycznych.

Zamach w Paryżu został natychmiast potępiony m.in. przez głowy państw europejskich. Ze zdecydowaną reakcją przeciwko niemu wystąpiło również dwóch ministrów rządu tureckiego. Mevlüt Çavuşoğlu, Mnister Spraw Zagranicznych stwierdził, że należy walczyć z wszelkimi odmianami terroryzmu, bez względu na powody ataku. Zauważył jednocześnie, że terroryzm to jeden z dwóch głównych problemów, z którymi Europa musi się zmierzyć. Drugim z nich jest rasizm, ksenofobia i islamofobia, których poważny wzrost obserwuje się od kilkunastu miesięcy. Jego zdaniem terroryzm i islamofobia wpływają na siebie wzajemnie i wzajemnie się podsycają. Z kolei Minister Kultury Ömer Çelik nazwał paryski zamach „zbrodnią przeciwko całej ludzkości”, którą potępia również cały świat muzułmański, mimo tego, że wielu wyznawców islamu swego czasu poczuło się dotkniętych krytyką Muhammada, która miała miejsce na łamach „Charlie Hebdo”. Jego zdaniem z atakiem związany był inny niż religijny, „odwetowy” motyw. Jeden z komentatorów również podkreślił, że absurdalne jest wiązanie tego ataku z islamem i muzułmanami, którzy prawdopodobnie poważnie ucierpią jako grupa w jego wyniku.

Na kolejną komplikację związaną z interpretacją ataku na redakcję „Charlie Hebdo” zwrócił uwagę Philip Johnston w komentarzu dla portalu „The Telegraph”. Wskazał on, że nastroje antymuzułmańskie nie są już obecnie domeną wyłącznie skrajnej, neonazistowskiej prawicy. Jest tak w przypadku niemieckiego ruchu Pegida, którego marsze przeciwko „islamizacji Europy” przyciągają przedstawicieli wielu różnych grup społecznych, mimo zdecydowanej krytyki ze strony przywódców religijnych i polityków wiodących partii. W Holandii partia PVV, prowadzona przez Geerta Wildersa, również cieszy się znacznym masowym poparciem mimo tego, że przeciwko jej liderowi toczą się liczne postępowania procesowe za podsycanie do nienawiści rasowej. We Francji, którą zamieszkuje najbardziej liczna mniejszość muzułmańska w Europie, napięcia na tym tle są najpoważniejsze. Jednym z ich śladów jest najnowsza powieść Michela Houellebecqa, najgłośniejszego żyjącego współczesnego pisarza francuskiego, zatytułowana Soumission, czyli „Poddanie” (tak jak jedno ze znaczeń terminu „islam”), która została wydana w dzień zamachu. Mówi ona o prognozowanej rewolucji w polityce tego kraju, która ma nastąpić w 2022 roku. Zdaniem autora prezydentem Francji zostanie wtedy muzułmanin popierany wspólnie przez siły lewicowe i prawicowe przeciwko Marine Le Pen, której Front Narodowy jest obecnie najpotężniejszą siłą na francuskiej scenie politycznej (rządzi on w 11 miastach, ma dwa miejsca w Senacie i uzyskał znaczne poparcie w ubiegłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego). W tym kontekście należy też wspomnieć o Brytyjskiej Partii Niepodległości (UKIP), której przedstawiciele wypowiadają się otwarcie przeciwko islamowi jako czemuś zupełnie obcemu Europie i Wielkiej Brytanii, i nie do zaakceptowania w ramach ich cywilizacyjnego porządku (z którego – słowami słynnego sympatyka UKIP, Davida Jonesa – musi on zostać „usunięty”).

Źródła: www.hurriyetdailynews.comwww.hurriyetdailynews.com, www.telegraph.co.ukwww.telegraph.co.uk