Według sondażu zrealizowanego przez instytut Forsa dla magazynu „Stern” 13% Niemców jest gotowych wziąć udział w marszu antymuzułmańskim organizowanym przez Pegidę. Jednocześnie 29% badanych uważa, że wpływ islamu na życie w Niemczech jest niekorzystny.

W ten sposób po raz kolejny znajdują potwierdzenie twierdzenia o rosnącej fali nastrojów prawicowych w Europie wymierzonych głównie przeciwko islamowi, a bardziej ogólnie – wobec imigracji. Oprócz Niemiec najbardziej dotknięte tym fenomenem są Wielka Brytania oraz Szwecja – badania nastrojów społecznych regularnie wykazują tam niechęć do polityków za to, że są „zbyt ugodowi” wobec „obcych” w ich państwach.

Zjawisko to jest tym bardziej niebezpieczne, że zaczyna obejmować nie tylko marginalne ugrupowania. Niektórzy przedstawiciele konserwatywnego bloku skupionego wokół Kanclerz Angeli Merkel obawiają się utraty poparcia ze strony eurosceptycznej partii Alternatywa dla Niemiec (niem. Alternative für Deutschland – AfD), która coraz wyraźniej zaczyna głosić retorykę antyimigrancką i antyazylancką, zbliżając się tym samym do Pegidy, popieranej przez wielu członków AfD, a krytykowanej przez Kanclerz Merkel (w jednym z ostatnich przemówień nazwała ich rasistami chorymi z nienawiści). Niemiecka polityka wobec uciekinierów politycznych i azylantów jest jedną z najłagodniejszych w Europie. To jedna z reakcji społeczeństwa tego kraju na nazistowską przeszłość. Kanclerz mocno podkreśla, że nie zamierza rezygnować z tego podejścia i zaznacza, że Niemcy jako najpotężniejsza gospodarka w Europie, mają obowiązek niesienia tego rodzaju pomocy.

Źródło: www.reuters.com