„l’Académie de Poitiers” (instytucja państwowa odpowiedzialna za wszystkie szkoły publiczne i uczelnie w regionie Poitiers) przygotowała materiały szkoleniowe na temat „oznak radykalizacji religijnej” (oczywiście z akcentem na radykalizację islamu i muzułmanów), które mają trafić do podlegających jej jednostek edukacyjnych.

Wszystko wskazuje na to, że dokument ten jest zbiorem najbardziej zaciekłych islamofobicznych stereotypów. Zgodnie z nim „zatrważającymi sygnałami” owej radykalizacji są „zapuszczanie długiej brody bez wąsów”, „długie spódnice”, „ogolone głowy”, „muzułmański wygląd” (rozpaczliwa, pusta znaczeniowo generalizacja) czy… „brak tatuaży” (!). Jak zauważył jeden z komentatorów, w dzisiejszych czasach najbezpieczniejsza prezencja to typ anorektyczny z tatuażami na całym ciele, w przeciwnym razie zostanie się zaliczonym do grona niebezpiecznych fanatyków.

Na tej liście osobliwości spotkamy również „rozwijanie retoryki politycznej szczególnie na temat Palestyny” oraz „studentów, którzy wyrażają chęć czytania Qur’anu”. Dokument został przygotowany przez urzędników Ministerstwa Edukacji przy współpracy policji i „żandarmerii” (będącej we Francji częścią sił zbrojnych). Na całe szczęście większość nauczycieli wyraziła dezaprobatę dla tej inicjatywy. Smutne jest jednak to, że znajdujemy kolejne potwierdzenie faktu, że islamofobia we Francji wytwarzana i inicjalizowana jest w najwyższych kręgach rządowych. Pocieszenia nie przynoszą dowody na idiotyczność i groteskowe oblicze histerii wywoływanej wizją „państwa islamskiego” w Europie.

Źródło: www.franceinfo.fr